AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI

Kino to osobowości

Agnieszka Holland jest jednym z najsilniejszych głosów w zarówno w polskiej, jak i światowej kinematografii. Deklaruje, że chce robić „kino środka”, zrozumiałe dla widzów, a jednocześnie poruszające ważne tematy. W jej filmach główni bohaterowie są z góry skazani na porażkę, ale mają wystarczająco dużo siły, aby poradzić sobie z przeciwnościami losu. Reżyserka zdradza nam, czy chciałaby być superbohaterem i kto był jej pierwszą wielką inspiracją.

Magdalena Rudnicka: Na festiwalu Dwa Brzegi poprowadziła Pani Lekcję kina. Co jest Pani zdaniem najważniejsze w edukacji młodych ludzi, aspirujących do bycia filmowcami?

Agnieszka Holland: Bardzo wiele rzeczy. Na pewno powinni oni wiedzieć, jak się operuje kamerą, oświetla plan, prowadzi aktorów. Ale najważniejsze, żeby mieli coś do powiedzenia, nie bali się być sobą i robili filmy o tym, co jest ważne.

Wiele osób stawia sobie Panią za wzór w swojej filmowej edukacji. Czy podczas studiów Pani także miała swojego mistrza?

Kilku czeskich reżyserów uczących w FAMU było dla mnie szczególnie ważnych. To było pokolenie, które miało ogromny talent i to właśnie oni byli dla mnie inspiracją do studiowania w Pradze. Mówię tu między innymi o Milošu Formanie. Po powrocie do Polski był to oczywiście Andrzej Wajda, którego filmy oglądałam od dziecka. Andrzej był moim producentem, a ja pisałam dla niego scenariusze. W końcu został moim przyjacielem, a ja bardzo dużo się od niego nauczyłam. Uczyłam się również od moich rówieśników, takich jak Kieślowski, z którym również bardzo się zaprzyjaźniłam. W pokoleniu Wajdy było wielu światowej sławy reżyserów, którzy mieli sporo do powiedzenia i potrafili przełożyć to na język filmu. Jednak w pewnym momencie człowiek przestaje się oglądać na innych i podąża własną drogą. Choć oczywiście każdy dobry film, który oglądam, jest dla mnie inspiracją, z której czerpię radość.  

Jako przewodnicząca Europejskiej Akademii Filmowej jest Pani ambasadorką europejskiego kina. Ma ono wiele twarzy – od Hanekego, przez von Triera, po Bergmana. Co według Pani jest spoiwem europejskiego kina, elementem łączącym je i pozwalającym dookreślić?

Kino europejskie jest właśnie kinem reżyserów, twórców. Mamy bardzo silne, osobiste filmowe głosy. W tych osobowościach tkwi jego siła. Trochę zatraciło ono jednak umiejętność opowiadania historii. Myślę, że nad tym musimy teraz popracować, żeby odzyskać szerszą widownię.

W kinie popularnym mamy z kolei wysyp filmów superbohaterskich. Jakim superbohaterem chciałaby być Agnieszka Holland?

Chyba w ogóle nie chciałabym być superbohaterem. Wystarcza mi, że mogę robić to, co robię, i jestem z tego zadowolona. Chociaż czasami zdarzają się sytuacje, w których supermoce bardzo by się przydały – ale one przecież nie istnieją. Najważniejsze, żeby być dobrym człowiekiem – to jest prawdziwa supermoc.

Rozmawiała: Magdalena Rudnicka, GŁOS DWUBRZEŻA

« »
© Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi Kazimierz Dolny Janowiec nad Wisłą
Projekt i realizacja: Tomasz Żewłakow